Tytuł tego artykułu jest kluczowy w opisywanym przeze mnie aspekcie. Rodzice „po rozstaniu”. To nie rodzice się rozstają tylko para się rozstaje. Pamiętajmy o tym.

Rozstania pary, która ma dziecko są dość powszechnym zjawiskiem w dzisiejszych czasach. Nie jest to już temat tabu ani sytuacja wyjątkowa. Mam poczucie, że w prawie każdej klasie, grupie przedszkolnej są dzieci, których rodzice nie tworzą już wspólnego gospodarstwa domowego. Powszechność tego zjawiska powoduje u dzieci normalizację w aspekcie rozstania jego rodziców. Dzięki temu dzieci nie czują się tak bardzo odmienne w swoich doświadczeniach życiowych, co jest dużym wspierającym aspektem w radzeniu sobie z tym, czego doświadczyły.
Wielu psychologów rozstanie pary, która ma dziecko definiuje rozpad rodziny jako doświadczenie traumatyczne. I tu pojawia się kluczowy aspekt tej definicji. Rozpad rodziny staje się dla dziecka traumatyczny, gdy między rodzicami pojawia się tak silne napięcie lub któryś z rodziców przejawia niedojrzałą postawę wobec tej sytuacji, że konsekwencje sytuacji między rodzicami w codzienności odczuwa dziecko.
Obowiązkiem nas dorosłych jest zrobienie niemalże wszystkiego, by dziecko przeszło przez rozstanie dorosłych jak najłagodniej. Powinniśmy zadbać o jego poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji, przewidywalności i komfortu. Co to oznacza w praktyce? Dorośli po rozstaniu mają wobec dziecka przede wszystkim takie same OBOWIĄZKI. Niestety wywiązywanie się z roli rodzica zaczynają od walki o swoje prawa zapominając, że podstawowym aspektem bycia rodzicem jest realizacja obowiązków wobec dziecka!!!!! Czym są te obowiązki, gdy jeden rodzic przestaje mieszkać na co dzień z dzieckiem?
OBECNOŚĆ – nie wtedy, kiedy rodzic ma wolne lub kończy pracę. Nie wtedy, kiedy ma ochotę spędzić czas ze swoim dzieckiem, ale na co dzień, będąc w życiu dziecka obecnym w zawiezieniu i odwiezieniu dziecka. W organizacji czasu wolnego, w byciu podczas zajęć dodatkowych. Ale także, gdy dziecko jest chore. Zasłanianie się obowiązkami zawodowymi jako wymówką, by nie zajmować się swoim dzieckiem jest formą zaniedbania i przemocy emocjonalnej! Nie ma żadnej ważniejszej okoliczności w życiu dorosłego człowieka niż bycie z dzieckiem, gdy ono potrzebuje opieki i obecności swojego rodzica. W praktyce niestety głównym opiekunem dziecka staje się rodzic, który z nim zostaje jako rodzic pierwszoplanowy. Tylko czy bycie rodzicem drugoplanowym zwalnia rodzica z zaangażowania i bycia z dzieckiem, gdy ono wymaga opieki? Oczywiście, że nie. Jednak w rzeczywistości rodzic drugoplanowy bardzo często ogranicza swoją rolę rodzicielską do realizacji swoich praw a nie obowiązków. Taka postawa rodzica buduje w dziecku przekonanie, że nie jest dla swojego rodzica wystarczająco ważne, by ten na przykład odwołał pracę bądź przyjechał, gdy dziecko go potrzebuje.
WSPARCIE – wsparciem nazywamy codzienne rozwiązywanie i pokonywanie trudności dziecka. Nie wtedy, gdy złamało nogę i wymaga opieki medycznej ale wtedy, gdy wróciło z placówki i miało trudny dzień. Wtedy, gdy nie wie, jak rozwiązać zadania z polskiego. Wtedy, gdy pokłóciło się z koleżanką lub kolegą. Wtedy, gdy po prostu jest smutne i ma gorszy nastrój. I tu wracamy do pierwszego opisanego przeze mnie obowiązku rodzicielskiego – OBECNOŚCI. Wspierać swoje dziecko możemy tylko wtedy, gdy jesteśmy obecni. Obecność i wsparcie dziecka nie jest możliwe, gdy jest się weekendowym rodzicem lub próbuje się wpisać kontakt i opiekę nad dzieckiem w swój grafik i swoje potrzeby.
STABILIZACJA – brzmi jak forma luksusu po rozstaniu dorosłych. Tak, dziecko bardzo potrzebuje stabilizacji, przewidywalności w swoim codziennym funkcjonowaniu. Po rozstaniu rodziców jest to jeden z ważniejszych aspektów, by rozstanie dorosłych nie stało się dla dziecka doświadczeniem traumatycznym. Stabilizacja i przewidywalność, cykliczność i wsparcie budują w dziecku poczucie bezpieczeństwa psychicznego i równowagi emocjonalnej, która jest kluczowa w budowaniu jego zdrowia psychicznego.
Wymieniłam trzy podstawowe obowiązki wobec dziecka, które mają obydwoje rodzice wobec dziecka niezależnie od sytuacji w jakiej się znajdują. Niestety praktyka pokazuje, że jest je bardzo trudno realizować po rozstaniu. Oczywiście nie opisuję tutaj sytuacji, w której dochodzi do przemocy wobec dziecka – o tym napiszę kolejny artykuł. Treść tego artykułu należy odnosić do sytuacji, gdy przemoc wobec dziecka nie ma miejsca.
W swojej codzienności zawodowej bardzo często obserwuję zarzuty wobec rodzica pierwszoplanowego, który często staje się takim rodzicem z „automatu” o tym, że stosuje alienację rodzicielską. Tak popularne obecnie określenie, że mam poczucie, że niedługo będzie wyskakiwało z lodówki ☺. Oczywiście są sytuacje, w których do alienacji rodzicielskiej dochodzi, ale powszechnie jest ona bardzo błędnie rozumiana. Walka rodzica pierwszoplanowego o to, by drugi rodzic był zaangażowany w codzienność dziecka i stawianie granic w tym, że drugi rodzic nie będzie niedzielnym rodzicem nie jest ALIENACJĄ RODZICIELSKĄ. Stawianie granic rodzicowi drugoplanowemu nie jest alienacją rodzicielską. Odmowa realizowania zachcianek rodzica drugoplanowego związanego z zajmowaniem się dzieckiem, gdy mu to odpowiada nie jest alienacją rodzicielską. To jest ochrona dziecka przed budowaniem dysfunkcjonalnych przekonań na swój temat i dbanie o jego poczucie bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego.
Jeśli jesteś rodzicem, który jest w sytuacji rozstania z drugą osobą i masz dziecko z tego związku pamiętaj proszę, że zanim zaczniesz egzekwować swoje PRAWA zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie czy właściwie wywiązujesz się ze swoich obowiązków wobec własnego dziecka!!!!!!!!
Dziecko nie jest zabawką, przedmiotem, atrakcją czy realizacją Twoich planów czy wyobrażeń. Dziecko jest bezbronnym człowiekiem, za którego odpowiedzialni są obydwoje rodzice – niezależnie czy tworzą jedno gospodarstwo domowe czy żyją oddzielnie. Bo rozstaje się dwoje dorosłych ludzi a nie rodzice. Rodzicami zostaje razem do końca – niezależnie od wszystkiego.