Wspomnienia ukryte – kiedy przeszłość odzywa się językiem ciała

Czasem trudno zrozumieć, skąd bierze się „irracjonalny” lęk, potrzeba upewniania się, że druga osoba jest dostępna, że wszystko ok. Poczucie, jakby miało wydarzyć się coś złego, nawet gdy wszystko wskazuje, że relacja rozwija się dobrze i bezpiecznie.

Albo wstyd i zamrożenie w chwili konfliktu, a po nich samokrytyka i pretensje do siebie.

Albo impulsywny gniew. Pobudzenie tak silne, że wylewa się w słowach, nawet jeśli ranią one bliską osobę.

Osoby przeżywające takie stany często nie potrafią jasno wskazać ich źródła. Niezależnie jednak od tego, jaka przeszłość je ukształtowała – cierpienie, które powodują dzieje się teraz. Te reakcje są w pełni uzasadnione, wręcz potrzebne, kiedy pojawiają się wobec realnego zagrożenia, porzucenia, czy przekroczenia.

Powstaje pytanie: dlaczego mózg i ciało reagują tak, jakby zagrożenie było realne, choć sytuacja “obiektywnie” nie wydaje się tak niebezpieczna?

Żywa spuścizna przeszłości

Dziecko nie może po prostu odejść z trudnej relacji. Nie może się zdystansować ani zerwać więzi z osobą, od której zależy jego przetrwanie. Jeśli doświadcza zaniedbania, przemocy, chłodu emocjonalnego czy nieprzewidywalności, musi znaleźć sposób, by jednocześnie:

  • zachować miłość do opiekuna,
  • uniknąć przytłoczenia własnymi, trudnymi emocjami,
  • utrzymać w sobie nadzieję na przyszłość i zaufanie do bliskich.
 

Jednym z najskuteczniejszych sposobów adaptacji w tak trudnym środowisku jest dysocjacja, czyli odcięcie się od bolesnych wydarzeń, zwątpienie w prawdziwość własnych przeżyć i wyrzeczenie się tej części siebie, która była pokrzywdzona, problematyczna lub słaba. To jak sprzątanie zagraconego salonu polegające na wyniesieniu wszystkiego co budzi wątpliwość do piwnicy. Te rzeczy nie znikają, ale chwilowo można zaprosić gości. Powstają w ten sposób dwie części: “ja” obejmujące to, co mogę bezpiecznie przeżywać oraz skazane na banicję “nie-ja”.

Część funkcjonująca na co dzień może stać się dojrzała, uprzejma, perfekcjonistyczna, samokrytyczna, cicha lub nadodpowiedzialna. To ona zdobywa akceptację i pozwala na przetrwanie.

Część zraniona – przerażona, opuszczona, zawstydzona, samotna – zostaje odsunięta na bok razem ze swoimi, trudnymi do pomieszczenia emocjami. Nie znika. Czuwa. Wypatruje sygnałów zagrożenia. A kiedy taki rozpozna – uderza na alarm, przez ciało, przez emocje.

To rozszczepienie to sposób, w jaki mózg chroni dziecko w sytuacji, której nie może ono zmienić. W psychotraumatologii często powraca stwierdzenie “normalna reakcja na nienormalną sytuację”.

Wspomnienia pozbawione słów

Nie wszystkie wspomnienia da się przedstawić w eleganckiej, spójnej narracji.

Kiedy myślisz o ostatnich wakacjach, możesz opowiedzieć historię od początku do końca, przywołując różne doznania zmysłowe. To pamięć jawna.

Wspomnienia traumatyczne często zapisują się inaczej.

Mogą nie mieć obrazu ani chronologii. Pojawiają się jako napięcie w ciele, przyspieszony oddech, ucisk w klatce piersiowej, nagłe pobudzenie albo przeciwnie – otępienie i odcięcie.

Wspomnienia, które odzywają się tylko w ciele, pobudzeniu, emocjach, bez związku z jawną narracją są nazywane wspomnieniami ukrytymi. To znaczy, że samo pobudzenie ciała może być rozumiane jako wspomnienie.

To także forma pamięci.

Układ nerwowy reaguje tak, jakby zagrożenie z przeszłości było obecne tu i teraz. A kiedy świadomie widzisz, że „nic takiego się nie dzieje”, może pojawić się wstyd, złość na siebie albo chęć unikania wszystkiego, co wywołuje te stany.

Problem polega na tym, że to, co kiedyś ratowało, dziś dezorganizuje.

Pozostając w oknie tolerancji

Układ nerwowy funkcjonuje najlepiej w pewnym zakresie pobudzenia – nazywanym oknem tolerancji.

Przy średnim pobudzeniu możesz jednocześnie czuć i myśleć. Oddychać swobodnie. Regulować emocje. Reagować zgodnie ze swoimi wartościami.

Poza nim pojawiają się dwa kierunki:

  • Hiperpobudzenie – alarm, przeciążenie! Przyspieszony oddech i tętno, silne napięcie mięśni, wściekłość lub panika. Trudno sobą zarządzać, czasem trudno pamiętać co dokładnie się robiło, mówiło.

  • Hipopobudzenie – apatia, depresja. Ciało jest słabe, ociężałe, senne, tętno wolniejsze. Towarzyszą mu wycofanie, smutek, wstyd, brak energii.
 

Aktywacja trudnych wspomnień, także tych ukrytych, może wywołać żywą reakcję układu nerwowego na zagrożenie i wyrzucić poza okno tolerancji. Wtedy przestajemy reagować na teraźniejszość, jakbyśmy zamiast tego ponownie przeżywali przeszłość.

Podwójna świadomość

Ważnym elementem terapii traumy jest rozwijanie zdolności do pozostawania jednocześnie w kontakcie z tym, co dzieje się tu i teraz, jak i z tym, co zostało przywołane z przeszłości.

Wymaga to bezpiecznego środowiska i stabilnej relacji terapeutycznej. Czasu.

Miejsca, w którym można zauważyć i rozróżnić, że to, co czuję, jest z jednej strony prawdziwym przeżyciem. A jednocześnie pochodzi z innego czasu, z części mnie, która w tym czasie się zatrzymała i odzywa się teraz, przeżywając coś bardzo trudnego.

Tak rodzi się podwójna świadomość – zdolność rozróżniania między dawnym zagrożeniem, a obecną rzeczywistością i mieszczenia obu w sobie.

W stronę integracji

Leczenie traumy nie polega na nieustannym analizowaniu przeszłości, ale m.in. na tym, by nauczyć się rozpoznawać sygnały alarmowe w teraźniejszości jako zapisy minionych doświadczeń, a nie jako dowody obecnego niebezpieczeństwa.

Kiedy dorosła część “ja” nauczy się uznawać te stany pobudzenia za ukryte wspomnienia, przestaje żyć w oscylacji między byciem przez nie zalewaną, a ich unikaniem. Uznanie tych sygnałów za przeżycia swojej dziecięcej części zmniejszają i pomagają znosić ich intensywność, a także poczuć własną dorosłość i otoczyć swoją dziecięcą część współczuciem i opiekuńczością. Siła i zasoby dorosłego są nieporównywalnie większe niż te, którymi dysponowała tkwiąca w przeszłości dziecięca część. W tym procesie układ nerwowy uczy się, że teraz jest bezpiecznie, mimo okazjonalnych alarmów.

Pierwszym etapem terapii jest stworzenie stabilnego, bezpiecznego “punktu obserwacyjnego”, z którego można przyjmować sygnały z ciała i układu nerwowego, uczyć się ich regulacji i nadawać im nowe znaczenie. Z czasem te wspomnienia przestają być rozproszonym alarmem, a stają się częścią spójnej historii życia.