ADHD – zaburzenie… hiperciekawości?

To chwytliwy tytuł, przyznaję. ADHD jest oczywiście związane z deficytem uwagi, impulsywnością, nadruchliwością (i dysregulacją emocji) i nie sposób sprowadzać go nadmiaru myślenia dywergencyjnego, ale zostańcie ze mną, zaraz Wam wszystko wyjaśnię.

Błazen i Edytor

Scott Dikkers, satyryk i redaktor naczelny The Onion, opowiadając o swoim procesie kreatywnym, nazwał jedną połowę swojego mózgu Błaznem, a drugą Edytorem.

Błazen wskakuje w zadanie bez planu. Jego domeną jest twórczy chaos. Nie boi się wygłupić, popełnia błędy, bywa wtórny, absurdalny. Czasem generuje bzdury, czasem coś solidnego, czasem bezcenne perełki. Nie zatrzymuje się, by oceniać swoje wytwory.

To zadanie należy do Edytora. Po przerwie ocenia on, reorganizuje i poprawia materiał wytworzony przez Błazna. Jest selektywny, merytoryczny, odnosi się też do wymagań stawianych danemu wytworowi przez innych. Usuwa to, co zbędne, zostawia to, co najlepsze. Układa w spójną całość.

Twórczość jest możliwa dzięki równowadze między tymi dwoma trybami. Sam Edytor zatnie się na trzecim zdaniu tekstu, nie wiedząc co dalej. Sam Błazen nie zamknie się w wyznaczonych ramach, pozostawiając potencjalnie świetne pomysły w morzu szumu i wiecznym bałaganie.

Eksploracja albo selekcja

Te dwa tryby są bliskie dwóm sposobom myślenia: dywergencji i konwergencji.

Myślenie dywergencyjne to eksploracja wielu kierunków na raz i wytwarzanie nowych pomysłów. Jest nieliniowe, bywa rozproszone, interesuje się powiązaniami między ideami, których na pierwszy rzut oka nic nie łączy. Bywa związane z zabawą, wyobraźnią, karmi się nowością, ekscytuje dygresjami i eksperymentami. Nie przestaje pytać „a co jeśli..?” i „a dlaczego właśnie tak?”.

Myślenie konwergencyjne zadaje inne pytania, np. „jak najlepiej uporać się z tym problemem?”. Używa analizy, oceny, wartościuje i nie boi się odrzucać kosztownych czy nierealistycznych możliwości. To strategiczny przesiew, dążący do ograniczenia złożoności problemu i wyłonienia optymalnego rozwiązania.

Są to komplementarne tryby i wszyscy mamy dostęp do obu z nich. Mamy też jednak tendencję do preferowania jednego z nich jako domyślnego i tak się składa, że osoby z ADHD (oraz dzieci) jako domyślne częściej stosują myślenie dywergencyjne. Plusy? Ciekawość, otwartość, oryginalność myślenia. Minusy? Miałeś skończyć zadanie, a od półtorej godziny researchujesz rodzaje powłok na patelniach i ich wpływ na zdrowie.

Mózg pełen możliwości

Mózg w trybie dywergencyjnej eksploracji jest otwarty na nowe możliwości. Trudno mu utrzymać skupienie na jednym, konkretnym celu i hamować wszystko inne. To co rozpraszające, jest nowe, potencjalnie ciekawe i wartościowe. I ma to sens neurobiologiczny!

U osób z ADHD w kluczowych obszarach układu nagrody w mózgu stwierdzono mniejszą ilość receptorów dopaminy. To znaczy, że mózg słabiej reaguje na mało stymulujące cele i zadania. Trudno utrzymać uwagę, motywację i stabilne priorytety niezasilane ciekawością czy ekscytacją. Rozpraszacze – nowości, wyzwania czy zajawki mogą przejściowo zwiększać transmisję dopaminergiczną w prążkowiu, co poprawia koncentrację i subiektywne poczucie energii. Dodaje paliwa! Dlatego osoby z ADHD mogą silniej reagować na bodźce nowe i interesujące – bo ich system motywacyjny jest bardziej wrażliwy na intensywność i nowość bodźca. Gdy środowisko jest monotonne, trudniej osiągnąć poziom pobudzenia sprzyjający skupieniu.

W poszukiwaniu balansu

Wiemy już, że u osób z ADHD układ nerwowy jest predysponowany do ciekawości, eksploracji i reagowania silnie na bodźce nowe i potencjalnie nagradzające. Drugą stroną medalu jest to, że zdecydowanie trudniej mu gdy bywa postawiony przed koniecznością żmudnej selekcji i konsekwentnego domykania wątków przy niskim pobudzeniu, np. podczas załatwień związanych z ZUSem.

To co może w tym pomóc to nauka przełączania trybów, czyli uruchomienie swojego Edytora, swojego Trybu Konwergencyjnego. Zakłada on okulary, wzdycha cicho i życzliwie(!), powoli kieruje:

  • Zatrzymaj się i weź wdech. Poczuj, że masz ciało, że ono oddycha, siedzi. Rozejrzyj się na chwilę. Co teraz jest faktycznie potrzebne lub pilne?
  • Co dokładnie jest celem?
  • Ile masz czasu?
  • Co jest wersją wystarczająco dobrą, nie idealną?
  • Które z tych pięciu pomysłów możesz odłożyć na później? Jeśli chcesz, to je sobie zapisz.
  • Jak skończysz ten blok pracy – kiedy świadomie zadbasz o przyjemność, ruch, jedzenie, odpoczynek?


Takie krótkie zatrzymanie, spojrzenie z góry, strategicznie, na dany proces i powrót do osi zadania pozwalają uniknąć pułapek utknięcia w trybie dywergencyjnym.

Z mojego doświadczenia (własnego i klinicznego) wynika, że osoby z ADHD nie potrzebują „więcej motywacji”. Potrzebują narzędzi do skutecznej selekcji i redukcji szumu. Na ADHD możemy patrzeć jak na silnik o dużej mocy, który wymaga dobrego układu kierowniczego i stabilnego zarządzania paliwem, angażując na zmianę dwoje kierowców – zarówno Edytora, jak i Błazna (do których przez radio, w regularnych interwałach odzywa się Uważność, przypominająca o powrocie do ciała, czucia i teraźniejszości).

A Ty – w którym trybie bywasz częściej? I czy potrafisz świadomie przełączać się między nimi?